Kobiety w Izraelu chcą równych praw w autobusach:

Naomi Regan, 57, mówi, że nie chciała zacząć rewolucji, gdy, dwa lata temu, nie zgodziła się na opuszczenie miejsca w przedniej części autobusu, i przeniesienia się do tyłu autobusu "gdzie powinna, jako kobieta, siedzieć z kobietami".

Amerykańska pisarka z Nowego Yorku bezwiednie wsiadła do autobusu publicznego, który segreguje kobiety i mężczyzn w, odpowiednio, tylnej, i przedniej części pojazdu. W autobusach tych linii, zwanych  liniami "mehadrin" kobiety siedzą w tyle, muszą nosić "skromne" ubrania, i wchodzą, i wychodzą tylko tylnymi drzwiami.

Pisarka nie zgodziła się przesiąść, i przez całą jazdę była obrzucana obelgami, i zastraszona fizyczną bliskością rozwścieczonych mężczyzn.

Dotowane linie autobusowe gdzie segregacja ma miejsce, są w ogromnej większości na trasach gdzie Ultra-Konserwatywni żydowscy obywatele Izraela mieszkają i pracują.

W szeroko opisywanej sprawie Miriam Shear, Kanadyjka pochodzenia Izraelskiego, podczas wizyty w Jeruzalem została zaatakowana przez kilku pasażerów z sekty Haredi, gdy nie zgodziła się przesiąść do tylnej części autobusu.

"To nie ma nic wspólnego z Judaizmem, to jest zbesczeszczenie imienia Bożego" argumentuje Regan, która żyje w Izraelu, i opisuje siebie jako nowoczesną ortodoksyjną Żydówkę. "Jeśli nie oznaczymy linii, której nie wolno przekroczyć, to skończy się na tym, że każą nam nakrywać głowy welonem, nosić chusty, i chować włosy"

Regan, i cztery inne kobiety z Izraelskiego Centrum Akcji (od spraw )Religijnych złożyły petycję do Sądu Najwyższego by wymusił od Ministerstwa Transportu, by urząd ten użył swojego autorytetu i władzy i zajął się tym problemem.

Źródło: http://www.womensenews.org/article.cfm/ … xt/archive

Tags: